Metaforyka spontanicznego wejścia w umysł innego człowieka
Jestem naprawdę wzruszony. Moją tymczasową podniosłość zawdzięczam majstersztykowi koronkowej roboty, unikatowi, arcydziełu, rarytasowi dla adherentów wirtuozyjnej eksperiencji, ambrozji współczesnego studium, zapierającemu dech w piersiach widowisku. Pierwszy raz w historii bloga mam zaszczyt zaprezentować dzieło sztuki, które poruszyło mnie niesamowicie, zatrzymało mój oddech i zmniejszało szansę na wyjście z szoku, dopóty, dopóki solidna dawka podziwu nie przeszła przez umysł i nie przyzwyczaiła oka do tak nadzwyczajnego rzemiosła. Dzieło, o którym mówię, to obraz, który oprócz znakomitej aparycji zawiera bogaty drugi plan, tworzony przez narzędzia pracy, które w połączeniu z cudotwórczymi pięciopalcówkami stworzyły… Proszę o werbel… To! Szczerze, jestem naprawdę zdumiony jak słuszna dawka mojej mentalnej kontroli umysłów innych ludzi potrafi zdziałać cuda… Znaczy pomysłowość i talent twórcy… Oczywiście przy tak wykwintnym obrazie ciężko mi cokolwiek zmetaforyzować...